***********************************************************************
Nie szukam ideału , nie szukam doskonałości , tylko "tego czegoś" . Co to znaczy? nie wiem . Szukam tego , chcę to poczuć . Wszyscy się pytają "Dlaczego ona ci się nie podoba?" Odpowiadam " To nie to , jest piękna , ale to nie to"
Wierzę , że miłość można spotkać , dosłownie wszędzie ...
Mam 19 lat , nie znalazłem jeszcze swojej miłości , ciekawe co przyniesie los...
Idę teraz wieczorem ulicą , słucham muzyki i myślę o niczym .
Nagle słyszę łoskot.
Odwracam się w lewą stronę. Była tam typowa ciemna uliczka . Bałem się tam iść , ale ciekawiło mnie ,co się tam stało.
Dziewczyna.
Była tam dziewczyna.
Ale co ona tam robi?
"halo?" - zawołałem "co się stało?"
Odwróciła się. W ciemnościach dostrzegłem , że miała łzy w oczach.
"kim jesteś?" podeszła z czymś w ręku.
" spokojnie nic ci nie zrobię , naprawdę " powiedziałem'
"nie wierzę ci" płakała.
podeszła do mnie , teraz widziałem ją z bliska
Chciał uderzyć mnie czymś metalowym , ale zdążyłem to coś złapać zanim zdążyło mnie uderzyć.
upadła.
Włączyłem latarkę w telefonie.
chyba zemdlała.
z jej nadgarstka sączyła się krew.
mam nadzieję , że to nie próba samobójcza.
o kurde.
dzwonię na karetkę.
W szpitalu :
"kim ty jesteś?" obudziła się.
"Mam na imię Adam. wczoraj spotkałem cię , a ty się przewróciłaś."
"aha"
"to wszystko co masz mi do powiedzenia" zapytałem
"nie rozmawiam z obcymi" odwróciła się na drugi bok
"już nie jestem obcy, proszę chcę się z tobą zaprzyjaźnić , jesteś bardzo ciekawą osobą"
podszedłem do niej z drugiej strony.
"hej , uśmiechnij się"
"czy ty nie widzisz jak ja wyglądam?jak pasmo nieszczęść? z kimś takim chcesz się przyjaźnić?Nienawidzę siebie"
"tak ,chcę"
to chyba nie jest miłość mojego życia , ale może będzie to wielka przyjaźń. kto wie.
"nie mów tak do mnie" zakryła się kołdrą po uszy
"to nie chcesz mi opowiedzieć swojej historii?"
"nie"
"to do następnego razu.mam twój numer , pa"
"i tak nie odbiorę ,cześć"
Muszę do niej dzisiaj zadzwonić. Zapytać jak się czuje i czemu takie coś się w ogóle wydarzyło.
*dzwonie*
Nie sądziłem , że odbierze.
"halo?" jej głos odezwał się w słuchawce
co ja właściwie chciałem jej powiedzieć? dobra , już wiem. Nawet mi się nie przedstawiła. tak, zacznę od tego
"hej, tu Adam. Chciałem się zapytać jak masz na imię?"
"po co do mnie dzwonisz? nie możesz dać mi spokoju. Nie powiem ci jak mam na imię."
"dlaczego?"
"bo na to nie zasługujesz. Nie znam cię"
" gdyby nie ja , leżałabyś tam i wykrwawiłabyś się na śmierć"
"ta jasnee , to był mój nie pierwszy i nie ostatni raz"
"dziwie się , że jeszcze ze mną rozmawiasz. Ale mam jeszcze jedno pytanie : dlaczego to robisz? "
"co robię?"
"sobię krzywdę"
"skąd wiesz?"
"widziałem""jesteś jeszcze w szpitalu?"
"tak, zaraz zaraz , po co ja ci to mówię?"
"zaraz będę"
Muszę tam jechać, zobaczyć ją , zapytać lekarzy czy wszystko ok.
*******
To może być moja przygoda. Naprawdę wydaje mi się taka ... inna. Inna od tych wszystkich głupich lasek , jakie są w moim towarzystwie , na imprezach i w pracy.Muszę do niej dzisiaj zadzwonić. Zapytać jak się czuje i czemu takie coś się w ogóle wydarzyło.
*dzwonie*
Nie sądziłem , że odbierze.
"halo?" jej głos odezwał się w słuchawce
co ja właściwie chciałem jej powiedzieć? dobra , już wiem. Nawet mi się nie przedstawiła. tak, zacznę od tego
"hej, tu Adam. Chciałem się zapytać jak masz na imię?"
"po co do mnie dzwonisz? nie możesz dać mi spokoju. Nie powiem ci jak mam na imię."
"dlaczego?"
"bo na to nie zasługujesz. Nie znam cię"
" gdyby nie ja , leżałabyś tam i wykrwawiłabyś się na śmierć"
"ta jasnee , to był mój nie pierwszy i nie ostatni raz"
"dziwie się , że jeszcze ze mną rozmawiasz. Ale mam jeszcze jedno pytanie : dlaczego to robisz? "
"co robię?"
"sobię krzywdę"
"skąd wiesz?"
"widziałem""jesteś jeszcze w szpitalu?"
"tak, zaraz zaraz , po co ja ci to mówię?"
"zaraz będę"
Muszę tam jechać, zobaczyć ją , zapytać lekarzy czy wszystko ok.
******
"i jak tam?" zapytałem
" w porządku"
"lekarze mówili , że dzisiaj wychodzisz ze szpitala. Podwieść cię do domu , czy rodzice po ciebie przyjadą?"
"nic mi nie mów o moich rodzicach"
"okej , jeśli to ci sprawia ból"
"jeszcze nie wiesz jaki" znowu odwróciła się na drugą stronę , nie widziałem jej twarzy.
"czemu tak się zasłaniasz?"
"bo jestem brzydka i gruba"
"nieprawda"
"nie wiesz , to nie kłam"
"no to pokaż się , to wtedy się wypowiem"
" nie!"
"no to ściągne z ciebie tą kołdrę i się przekonam"
"ani mi się waż, dobra pokaże ci się , a ty uciekniesz i będę miała ciebie z głowy."
usiadła i zobaczyłem ją w całej okazałości.
"czego miałem się przestraszyć ?"
nie wyglądała jak te chuderlaki z wielkimi cyckami i dupą , miała swoje kobiece kształty.
"mojego wielkiego brzucha"
"widziałem gorsze kompleksy , uwierz mi , na przykład twarz całą w pryszczach, to jest ohyda według mnie. Ciała zawsze możesz się pozbyć jakbyś tylko chciała.A twarz masz piękną na swój sposób"
"czyli brzydką ? no wiesz moje okropne zęby , okulary i moja okrągła twarz to nie jest dobre połączenie"
"plus ładne , błyszczące zielone oczy , idealne usta , lekko różowe policzki i gładka cera."
"dobra skończ już to"
"czemu?"
"bo tak"
"dobra , to ja lecę. Niż już mi i tak nie powiesz teraz , wieczorem po ciebie przyjadę"
"nie potrzebuje twojej łaski"
"cześć"
Nie mogę doczekać się wieczoru.W końcu mam osobę z która mogę sobie tak pogadać bez żadnych zobowiązań. Ona naprawdę jest zupełnie inna niż resta. I ten jej sarkazm. Niby mnie nie potrzebuje ale ja tak coś czuje i myślę, ze w głębi duszy ona potrzebuję osoby której może się wygadać, bo u niej jest bardzo źle.....
Przy jechałem już do domu.
Fajnie jest mieć własne małe mieszkanie, ale czuję się tutaj taki samotny. Z nikim nie mogę pogadać. Jak chce kogoś zaprosić to jest. : " wiesz co dzisiaj nie mogę " " mam już inne plany " " może następnym razem?? "
To jest takie typowe spławianie. Takich mam kumpli. Wszyscy już mieli dziewczynę albo maja dziewczynę, narzeczoną nawet.
A ja? Zawsze sam. Inni opowiadają o swoim pierwszym razie, aja nie mam o tym zielonego pojęcia. Wydaje mi się że życie toczy się za szybko i na świecie jest za mało ludzi. Nadal szukam tej jedynej. Tej której dam wszystko, będę się o. nią starał ze wszystkich sił oi która pokocham.
A teraz co robię? Oglądam telewizor i czekam na wieczór. Nie wiem jak to się stało, że jest już 17.
Nie jadłem nawet obiadu . Dobra, pojade już w stronę szpitala, kupię jakąś pizzę i zjem razem z.... no kurde jak ona ma na imię, muszę to z niej wydobyć.
********
"hej" wszedłem do jej pokoju szpitalnego
akurat się przebierała
ale wtopa.
"czy możesz wyjść stąd?" zapytała
"jasne , wybacz."
czekałem na korytarzu.
po 10 minutach wyszła.
"to naprawdę mnie podwieziesz do domu?"
"no raczej" uśmiechnąłem się do niej
"mam dla ciebie niespodziankę , po tym okropnym jedzeniu tutaj , kupiłem pizze , może się skusisz?"
"nie chcę nic od ciebie , może to zatrułeś czy coś."
"nie ufasz mi?"
"nie"
Już nic nie mówiłem , tylko zaprowadziłem ją do auta.
W samochodzie :
Dziwnie siedziałą ,strasznie się wierciła na tym siedzeniu. Wyglądało to tak , jakby czuła się zażenowana. Może to jest dobry moment.
"moge się dowiedzieć jak masz na imię?"
"nie"
"dlaczego?" zapytałem
"bo nie znam cię na tyle dobrze , aby ci powiedzieć. Dużo ludzi już mnie zawiodło , więc staram się być ostrożna" odparła . Patrzyła się przez okno.
To chyba był moment , gdzie byliśmy tak blisko siebie , siedziała tuż obok mnie. To było takie dziwne uczucie. Mogłem się na nią patrzeć , a ona tego nie widziała.
"wiem coś o tym" odparłem , co było godne z prawdą.
Po jakiś pięciu minutach , usłyszałem jak burczy jej w brzuchu.
"może jednak chcesz tą pizzę?" zapytałem grzecznie , uśmiechając się do niej.
Spojrzała na mnie , patrzyła mi prosto w oczy , pierwszy raz.
"no dobra , niech ci będzie"
Zatrzymałem się na postoju.
Wysiedliśmy.
Dopiero teraz zobaczyłem jak jest ubrana.
Miała jesienną , normalną kurtkę , ciemne dżinsy , czarne botki i była owinięta cienkim szalem w kwiaty.
Wyglądała naprawdę tak ... inaczej.
Poczęstowałem ją pizzą , usiadła sobie na ławce , a ja stałem , bo nie chciałem , żeby znów poczuła się zażenowana.
Nie rozmawialiśmy.
Zjadła dokładnie trzy kawałki i stwierdziła , że już koniec i możemy jechać.
"no dobra , to wsiadaj"
Jechaliśmy krótko , dobrze , że pamiętałem gdzie mieszka .
Wysiadła.
"to cześć do kiedyś tam" powiedziała . Dlaczego nie może się uśmiechnąć?
akurat się przebierała
ale wtopa.
"czy możesz wyjść stąd?" zapytała
"jasne , wybacz."
czekałem na korytarzu.
po 10 minutach wyszła.
"to naprawdę mnie podwieziesz do domu?"
"no raczej" uśmiechnąłem się do niej
"mam dla ciebie niespodziankę , po tym okropnym jedzeniu tutaj , kupiłem pizze , może się skusisz?"
"nie chcę nic od ciebie , może to zatrułeś czy coś."
"nie ufasz mi?"
"nie"
Już nic nie mówiłem , tylko zaprowadziłem ją do auta.
W samochodzie :
Dziwnie siedziałą ,strasznie się wierciła na tym siedzeniu. Wyglądało to tak , jakby czuła się zażenowana. Może to jest dobry moment.
"moge się dowiedzieć jak masz na imię?"
"nie"
"dlaczego?" zapytałem
"bo nie znam cię na tyle dobrze , aby ci powiedzieć. Dużo ludzi już mnie zawiodło , więc staram się być ostrożna" odparła . Patrzyła się przez okno.
To chyba był moment , gdzie byliśmy tak blisko siebie , siedziała tuż obok mnie. To było takie dziwne uczucie. Mogłem się na nią patrzeć , a ona tego nie widziała.
"wiem coś o tym" odparłem , co było godne z prawdą.
Po jakiś pięciu minutach , usłyszałem jak burczy jej w brzuchu.
"może jednak chcesz tą pizzę?" zapytałem grzecznie , uśmiechając się do niej.
Spojrzała na mnie , patrzyła mi prosto w oczy , pierwszy raz.
"no dobra , niech ci będzie"
Zatrzymałem się na postoju.
Wysiedliśmy.
Dopiero teraz zobaczyłem jak jest ubrana.
Miała jesienną , normalną kurtkę , ciemne dżinsy , czarne botki i była owinięta cienkim szalem w kwiaty.
Wyglądała naprawdę tak ... inaczej.
Poczęstowałem ją pizzą , usiadła sobie na ławce , a ja stałem , bo nie chciałem , żeby znów poczuła się zażenowana.
Nie rozmawialiśmy.
Zjadła dokładnie trzy kawałki i stwierdziła , że już koniec i możemy jechać.
"no dobra , to wsiadaj"
Jechaliśmy krótko , dobrze , że pamiętałem gdzie mieszka .
Wysiadła.
"to cześć do kiedyś tam" powiedziała . Dlaczego nie może się uśmiechnąć?
"zadzwonię do ciebie kiedyś tam" pokiwałem jej i odjechałem z uśmiechem na ustach.
Ona obejrzała się i zniknęła za drzwiami domu.
*******
Hej! Mam nadzieję , że to czytacie. Jak wam się podoba? Proszę o komentarze , odpowiem na wszystkie pytania dotyczące bloga , zapraszam do głosowania w ankiecie , to dla mnie ważne :*
Carrie
Ona obejrzała się i zniknęła za drzwiami domu.
*******
Hej! Mam nadzieję , że to czytacie. Jak wam się podoba? Proszę o komentarze , odpowiem na wszystkie pytania dotyczące bloga , zapraszam do głosowania w ankiecie , to dla mnie ważne :*
Carrie